poniedziałek, 6 stycznia 2014

Myśl Przewodnia na Rok 2014



Oto Proszę Państwa dla każdego Znaku Zodiaku 
Myśl Przewodnia na Rok 2014

Miejcie ją na uwadze przez 12 miesięcy 
i jak Gwiazda Polarna niechaj prowadzi Was 
ku Przeznaczeniu!!!


Ku przypomnieniu zeszłoroczne myśli brzmiały tak:
http://ludwikaxv.blogspot.com/2013/01/mysl-przewodnia-na-rok-2013.html




Znaki Wodne



Ryby – "Istotne jest stale zagrożone przez nieistotne."



Skorpion – "Doświadczenie uczy, że niczego nie uczy."




Rak – "Nie starzeje się ten, kto nie ma na to czasu."







Znaki Ziemne



Koziorożec –  " W żadnym klimacie nie jest tak ciepło, by nie można budować zamków na lodzie."




Byk – "Dostajemy bicie serca w chwilach, gdy przeznaczenie dodaje gazu."



Panna – "Nigdy nie odkładam na jutro tego, co mogę zrobić po jutrze."





Znaki Powietrzne



Bliźniak – "Rajem jest to co za raj uważa, choć innym może wydawać się czyśćcem."



Waga – "Licz się z własnym zdaniem."




Wodnik – "Zasady są po to, by je łamać inaczej nie sprawiają żadnej przyjemności."





Znaki Ogniste



Lew – "Młodzi wyobrażają sobie, że pieniądze to wszystko, a gdy dorastają wiedzą już, że tak jest."


Strzelec – " To, co łatwe, rób jakby było trudne, a to, co trudne rób jakby było łatwe."



Baran – "Niekiedy na spocznij trzeba się mieć na baczności."





Jeśli ciekawi Cię Twoja Przyszłość
 i chcesz wiedzieć co czeka Cię 
przez najbliższe 12 miesięcy
napisz do mnie pod adres: 

sowa.ludwika@gmail.com



  

niedziela, 5 stycznia 2014

Numerologiczna 7 i Rok Jeża

Nastał   Rok   2014 !!!




Czyli Numerologiczna 7



Cyfra pełna Magii - od wieków uważana za szczęśliwą - jako symbol spełnienia, dopełnienia, obfitości, przemian. 




Pamiętacie jak zaczynały się bajki : 
"Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma rzekami" i które pomimo złych zdarzeń, ludzi złych dobrze się kończyły?



Toteż pamiętajcie przeszliśmy już te góry i rzeki, zostały one za nami w 2013 roku 
i kropka.



Teraz rozpoczynamy Rok Szczęścia - Rok Przemian - wkraczamy w Nowy Etap Życia i czerpiemy z jego darów ile się da! Oczywiście nie zapominając i mając na uwadze wszelkie nasze (przed górami) doświadczenia. 

A skoro mamy już poszerzone horyzonty to śmiało możemy korzystać z  7 ważnych dla nas cech: instynktu, emocji, intuicji, inteligencji,  rozumu, woli, świadomości!




Rok 2014  to też podwojona  7


Jednym słowem w tym Roku mnożymy Szczęście  x 2 
-  bo jak wiadomo Szczęście w pojedynkę nie istnieje!!!




Rozpoczął się też:

    
*** Rok Jeża ***


Jeż to numerologiczna 14-tka ( j 1 + e 5 + ż 8 = 14 )

Symbol:  Słońca,  Witalności,  Bogactwa,  Zmysłu Dotyku,  
Walki ze złem,  Mądrości, Magii.









Życzę Wam zatem :




Roku Słońca -  niechaj przyświeca, rozgrzewa, daje pozytywną energię przez 365 dni! Byście jego pozytywne ciepło odczuwali w ludziach otaczających, ale przede wszystkim abyście odnaleźli Słońce w Was samych!!!



Roku Witalności - niechaj moc, siła, zdrowie będzie z Wami!!!



Roku Bogactwa - niechaj brzęczą monety, szeleszczą banknoty w Waszych portfelach, a na kontach przybywa zer ! Cieszcie się bogactwem natury!  Bogaćcie się duchowo!!!



Roku Zmysłu Dotyku - niechaj Wasze receptory oraz wszystkie komórki mają swoje święto w odczuwaniu bliskości, niesamowitych fal ciepła, dreszczy cudnych, niezapomnianych emocji!!!


Roku Walki ze złem - niechaj chroni Was przed złymi pokusami, złymi nawykami, złymi zdarzeniami, a nade wszystko przed złymi ludźmi! Niechaj ma Was w opiece i jak kolce jeża da poczucie bezpieczeństwa!

Roku Mądrości - niechaj doświadczenie i wiedza nabyta daje Wam możliwości dążenia do prawdy i doskonalenia się w byciu wytrwałymi, konsekwentnymi, pewnymi swoich pragnień i postanowień !!!


Roku Magii - niechaj cuda zdarzają się częściej, zaskakując i spełniając Wasze najskrytsze marzenia! Poczujcie połączenie z Wszechświatem oraz jego tajemną energią! Niechaj Wasze słowa świadomie wypowiadane, wracają i materializują się tu na Ziemi!!!





P.S 

Mój  Kochany  Jeżyku  to jest nareszcie Twój  Rok !!!

Przyjaciółko od 28 lat - byłaś i jesteś dla mnie Słońcem; Dałaś mi siłę, gdy jej nie miałam; Walczyłaś zawsze wraz ze mną, za mnie; Obdarowałaś bogactwem i magią Przyjaźni, tej Szczerej i Prawdziwej !!! Kocham Cię!!!

Twoja Sowa (*,*)

środa, 1 stycznia 2014

Życzenia NowoRoczne




Słońca co rozgrzewa rozjaśnia w Nas wszelkie zakątki !!!

Pozytywnej Energii dającej siłę zawsze i wszędzie !!!

Ludzi serdecznych przyjaznych z otwartym sercem !!!

Każdego Dnia przynoszącego wspaniałe, niezapomniane

rzeczy, zdarzenia!!!





Życzę Wszystkim  Moim Zapatrzonym,

Wszystkim Odwiedzającym często, częściej 
i mniej też J

Zaciekawionym w dobrym sensie tego słowa 
(niewścibskim!)



Szczęśliwego Wymarzonego Roku 2014 !!!

Ja Sowa (*,*)


wtorek, 24 grudnia 2013

Wigila





Ubieramy choinkę, robimy ostatnie zakupy           i przyrządzamy potrawy - wszystko to robimy wspólnie z śmiechem na ustach, radością             w sercach - Nasza Wigilia - Wspólna Wigilia!! Najważniejsze odczucie Świąt - spędzenie ich       w gronie ukochanych osób, dzielenie się opłatkiem życząc sobie kolejnych cudownych chwil i dni !!!











Dzielę się z Wami opłatkiem 
pełnej Wiary w lepszą Przyszłość,
pełnym Radości bycia Razem, 
w którym zawarta jest 
Miłość ta Upragniona i Spełniona, 
płatkiem smakującym 
Spełnionymi Marzeniami !!!
                                   
                                        











czwartek, 19 grudnia 2013

Dziecko Sowy



Cichutko stąpam po mieszkaniu
w łóżeczku śpi słodkie maleństwo

To Moje dziecko - zostałam Mamą
jeszcze w cud narodzin nie dowierzam 

Kilkanaście razy podchodzę, by upewnić się, 
że nadal tu jest, że nie zniknęło


Nie zniknęło :)


Jest ze mną już 13 lat i 8 miesięcy !!!









Lideczko
 moja ukochana Córeczko 
w Dniu Twoich Urodzin 
życzę Ci przede wszystkim 
byś była Szczęśliwa,
 na swojej drodze spotykała przychylnych ludzi,
zawsze miała okazje 
do radości i świętowania,
a  Twoje Najskrytsze Marzenia 
 by się spełniały !!!

                                           
Zawsze Cię kochająca i wierząca w Ciebie 
- Mama Sowa (*,*)






sobota, 14 grudnia 2013

Czas pożegnań i powrotów



Jest czas pożegnań i powrotów



   Zatem powróciłam na Bloga, przyznaję brakowało mi go bardzo, ale musiałam się zdystansować do Świata i ludzi… To, co się dzieje dookoła i to jak ranią się ludzie kiedyś sobie bliscy odjęło mi chęć mówienia, pisania… 

   Powróciłam tak naprawdę dzięki swojemu dziecku, ukochanej Liduśce, która tak jak ja tęskniła za moim Zapatrzeniem. Ale tak naprawdę przekonały mnie jej słowa: „ Mamo to, że nie piszesz i milczysz, niektórzy uważają, że stchórzyłaś, przegrałaś”.

Nie stchórzyłam! – info dla tych niektórych!
I nikomu nic nie udowadniam, wracam do tego, co lubię robić i do Wszystkich, którzy lubią to czytać.


***


Jest czas pożegnań i powrotów – tak zaczęłam, gdyż…


                 Ja pożegnałam Agnieszkę tą trochę naiwną, bardzo  wrażliwą, otwartą na ludzi           z sercem na dłoni.... odeszła, mimo iż nie chciała, broniła się jeszcze, dużo płakała... Kilka razy zawracała... bo wciąż nie mogła uwierzyć, że tak została potraktowana przez najbliższe jej sercu osoby…

 ***

Cóż ja mogę o niej napisać? Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy to, że żal mi tej dziewczyny…



          Kiedy rozpadło się jej małżeństwo – niektórzy zrobili wielkie oczy, iż to niemożliwe, przecież było takie dobre… Dobre dla kogo? - zapytam. Dla osób, które jedynie cząstkowo uczestniczyli w jej życiu, znali je z widzenia, ze spotkań towarzyskich, rodzinnych, ale czy znali je tak naprawdę od środka? Czy wiedzieli tylko tyle, co sami zobaczyli? I tyle ile ona sama o nim powiedziała? A ona przecież mniej mówiła częściej się uśmiechała.



            Teraz oczywiście  można jej zarzucać, że nie była szczera, że oszukiwała. Czyżby? A może ona po prostu chciała rozwiązać i uporać z się problemami sama, może nie chciała martwić innych i nie chciała przyznawać się do porażki jaką odniosła… Czyż nie jest tak, że wielu z nas postępuję dokładnie tak samo?…


                  A gdy podupadła na duchu, przeszła załamanie nerwowe, walczyła z depresją i o byt codzienny. Gdy robiła co w jej mocy, by się nie poddać, a przy tym jeszcze sumiennie wypełniać obowiązki wobec dorastającej córeczki, czy dzwoniła do kogoś z Was i prosiła o pomoc? Czy się nad sobą użalała? Czy wiecie coś o tym?



                Oczywiście są tacy, którzy wiedzą „coś” a nawet i więcej z ust kobiety, która powinna być jej najbliższa, a nie była… Choć w oczach innych za taką chce uchodzić i wiele temu poświęca czasu - dzwoni do wszystkich, których ma zapisanych w książce kontaktów i mówi… mówi… mówi… Co?  - wersję jej tylko znaną…..  Bywa nawet u tych, co wieki nie była i znów mówi… mówi… mówi… Mówieniem zagłusza sumienie.



                Mówieniem zabiła swoją córkę…  w ciężkich chwilach, gdy ona nie mogła się podnieść jeszcze słowami jak kamieniami ją obrzuciła… tak po chrześcijańsku  jak niewierną Magdalenę??? Przecież wierząca jest i nieraz z ambony o tym słyszała jak ksiądz mówił, mówił też o synu marnotrawnym… to może myśli, że i jej córka powróci wedle wierzenia…



Córka marnotrawną nie była, to i nie miała do kogo wracać…
Ona po prostu odeszła, obita po odrzuceniu… braku wsparcia… wiary w nią i jej słowa… po braku zrozumienia… braku kochania…


Kiedyś na dzień matki napisałam, że:

Powinniśmy dziękować za miłość tą matczyną, którą nas bezwarunkowo obdarza: 
- Za miłość, która nigdy w nas nie wątpi, wierzy w nas i nam;
- Za miłość, która rozumie albo stara się zrozumieć, 
każde nasze poczynanie;
- Za miłość, która wybacza, każde nasze potknięcie, zagubienie;
- Za miłość, która chroni, przed złem i kolejnym upadkiem;
- Za miłość, która nie potrzebuje tłumaczenia, dowodów, niepotrzebnych słów; 
- Za miłość, że zawsze w chorobie i zdrowiu, 
w nieszczęściu i radości z nami jest. 
Za to powinniśmy dziękować Naszym Mamom!!!



Ona niestety nie mogła jej podziękować za bezwarunkową miłość.



***


                             Miała też wielkie grono Przyjaciół - tak się zwali i ona ich tak zwała… Byli gdy była słoneczna i uśmiechnięta, gdy im pomagała, gdy dobrze jej się powodziło… Byli… Dotąd dopóki nie zaczął się jej trudny czas, tu Przyjaciele zaczęli się wykruszać jedni po drugich. Dlaczego? Bo była dla nich zbyteczna, nieużyteczna? Bo nie mogli ze swoimi problemami przyjść, a jej kłopoty ich przytłaczały? A może bali się zarazić jej nieszczęściem jak jakąś zarazą?


                           Czy dzwonili do niej, gdy milczała? A gdy nie odbierała telefonu, pukali do jej drzwi, aż otworzyła? Czy byli przy niej, gdy przez łzy świata nie widziała, by pomóc jej podnieść się z ziemi, pozbierać z rozsypanych kawałków? Czy wiedzieli  tak naprawdę jak sobie daje radę z sytuacją, z chorobami, życiem przewróconym do góry nogami? Czy wiedzieli? A Wy wiedzieliście?


                       Jeśli odpowiedzieliście twierdząco to wiem, że byliście jej Prawdziwymi Przyjaciółmi, jej Najbliższymi, jej Rodziną. I wiem też, że byliście z nią do końca. Z mojego serca płynie do Was dozgonna Wdzięczność.

***


I taka moja myśl mi się zrodziła, jak to pisałam:

„Człowieka nie łamią problemy dnia powszedniego,  ile by ich  nie było
 – wytrzyma, jak drzewo dobrze ukorzenione. 
Człowieka łamią ludzie kłamliwi, bezlitośni w oszczerstwach, 
a najmocniej najbliżsi, co nie kochają i zdradzają 
– łamią go wówczas jak kruchą gałąź.”

***



… Zastanawiające ile Ona prawdy, tej gorzkiej prawdy odkryła w powiedzeniu - 

"Przyjaciół poznaje się w biedzie". 

A tu koniecznie trzeba dopisać, że matkę i rodzinę też…

                                             
                                                        Żegnaj Agnieszko!!!